Ach… te przędziorki. Kolejna próba pozbycia się szkodzników z cytrusów. Powód kwarantanny na parapecie okna balkonowego

W momencie kiedy zauważyłam, że po raz kolejny pojawiły się przędziorki na moich krzaczkach cytrusów, byłam wściekła. Nie dość, że mocno obydwa odczuły pierwsze podejście do ich zlikwidowania, to jeszcze stwierdziłam, że radykalnie muszę zmienić im warunki, w których przebywają. Tym razem postanowiłam postąpić inaczej:

1. Pierwszym moim posunięciem było ogołocenie krzaczków do samych łodyg. Nie byłam łaskawa nawet dla kilku owoców, które znajdowały się na krzaczkach. Dla dobra sprawy nie mogłam postąpić inaczej. Sekatorem poucinałam także łodyżki, które w niekontrolowany sposób rosły na boki lub na skos. W efekcie rośliny wyglądają jakby przechodziły w stan spoczynku. Pierwsze zdjęcie przedstawia mandarynkę, drugie cytrynę skierniewicką.

IMG_3209 (Medium)

IMG_3210 (Medium)

2. W drugim posunięciu wymieniłam ziemię. Po wyciągnięciu z doniczek, dokładnie usunęłam starą ziemię. Nawet o dziwo znalazłam jeszcze całkiem spore kawałki styropianu pośród korzeni. Po wyczyszczeniu, przyjrzałam się korzeniom, ale nie ma powodów do obaw, są zdrowe, nie zauważyłam także jakiś dodatkowych intruzów. Korzenie cytryny skierniewickiej i mandarynki są praktycznie identyczne i po samych korzeniach trudno byłoby poznać co to za roślina. Na zdjęciach poniżej są to korzenie cytryny.

IMG_3197 (Medium)

IMG_3188 (Medium)

IMG_3191 (Medium)

3. Następnie roślinom zafundowałam konkretny, ciepły prysznic. Nie byłam delikatna, dużym strumieniem potraktowałam wszystkie łodygi i korzenie, tak by pozbyć się pajęczynek.

4. Po wsadzeniu do nowej ziemi, obficie dodatkowo podlałam i do każdej doniczki włożyłam po jednym ząbku czosnku. Wyczytałam na jednej ze stron o pielęgnacji roślin, że właśnie czosnek jest doskonałym odstraszaczem wszelkich szkodników. Regularnie cytrusy poddawane będą zraszaniu, myślę, że na początku tak raz na 3 dni, później być może będę wydłużać czas, w zależności jak zareagują przędziorki.

W wyniku ciągłej walki z przędziorkami, na parapecie okna balkonowego ustanowiłam kwarantannę, tak by zminimalizować ryzyko przeniesienia się  przędziorków na inne siewki z kolekcji. Od samego początku z cytrusami stoi mango, które odpukać chyba jest dość odporne na szkodniki. Problem mango jest nieco inny, ale to opiszę w innym poście.

2 przemyślenia na temat “Ach… te przędziorki. Kolejna próba pozbycia się szkodzników z cytrusów. Powód kwarantanny na parapecie okna balkonowego”

  1. ~Adam pisze:

    Dla niektórych „chemiczna” walka z przędziorkami jest bezsensowna a najlepsze wyniki daje tylko i wyłącznie regularne przepłukiwanie ich mocnym strumieniem letniej wody…

    1. Małgoś pisze:

      Tym razem postanowiłam nie stosować chemicznych środków, ale stare domowe sposoby. Letni prysznic mają już za sobą, co kilka dni staram się zraszać i póki co odpukać nie pojawiły się. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>